10.07.2011
03.07.2011
27.06.2011
21.06.2011
17.06.2011
16.06.2011
15.06.2011
08.06.2011
01.06.2011
26.05.2011
23.05.2011
Spacer po plaży/100x70/acrylic on paper
Może chcesz zatańczyć ze śmiercią na plaży?
Możesz też wypłynąć ze śmiercią na morze.
Morze jest spokojne, skrzywdzić Cię nie może.
A może ze śmiercią zechcesz poflirtować?
Flirt nie jest śmiertelny, może Ci smakować.
Powinieneś śmierci koszmar opowiedzieć.
Co w twej głowie siedzi, śmierć powinna wiedzieć.
Jak Cię kto zapyta: "Która jest godzina?"
Obij łotra kijem, przepędź skurwysyna!
22.05.2011
21.05.2011
20.05.2011
19.05.2011
01.05.2011
17.04.2011
14.04.2011
10.04.2011
05.04.2011
31.03.2011
29.03.2011
Siostra Afrodyty
There's another who looks from behind your eyes in the desperate kingdom of love
PJ Harvey
Dziwne, że do tej pory nikt nie nadał imienia siostrze Afrodyty. Przecież mamy z nią do czynienia równie często, co ze słynną boginią miłości. Tyle że ona zawsze pozostaje w cieniu, z którego nie potrafi, a może nie chce, wyjść. Nie to co Afrodyta: ta uwielbia podawać swoje ciało słońcu, błyszczeć w nim; uwielbia, kiedy wymawia się jej imię. A wymawia je każdy namiętny pocałunek, każde splecenie zakochanych spojrzeń. Kiedy szczęśliwa para kocha się, pogrążona w ciepłej, miękkiej trawie, Afrodyta klaszcze w dłonie i tańczy wokół niej. Ale bywa, że śpiew Afrodyty milknie; zakłopotana bogini ogląda się wtedy za siebie. Tam, w ciemności, napotyka wzrok swojej siostry. Dzieje się tak zawsze, gdy nie mogąc spać i przewracając się na łóżku z boku na bok, w pustkę nocy wypowiadamy imię ukochanej osoby, która nigdy nie będzie leżeć obok nas. O takich nietrafionych, jednostronnych miłościach Afrodyta wie niewiele. Dlatego odsuwa się, robiąc miejsce siostrze. Ta podchodzi do nas z błyszczącymi oczami. I kiedy bogini miłości po krótkiej chwili zapomina o całej tej sytuacji, rozglądając się za światłem i kolejnymi kochankami, jej siostra bez słowa siada na brzegu naszego łóżka. W skupieniu czeka, aż znów wymówimy nieszczęśliwie ukochane imię. Siostra Afrodyty wie, że przynajmniej tej nocy nie będzie bezimienna.
28.03.2011
24.03.2011
21.03.2011
19.03.2011
15.03.2011
Siurdak
tekst: Maciej Kaczyński; obrazek: izakonia
Dobrze znana jest historia przedwiecznego Upadku Aniołów. Kojarzymy jej bohaterów, którzy, strąceni z niebieskiego piedestału, przez całe tysiąclecia, aż po dziś dzień mszczą się na Stworzeniu. Słyszeliśmy o Lilith, sączącej w serca kobiet nieukojoną tęsknotę, czy Lewiatanie, który kieruje wypełnione ludźmi okręty na góry lodowe. Niewielu wie jednak o Siurdaku, najbardziej niepozornym z tej przeklętej czeredy. Przed jego upadkiem świat nie znał fizjologii płynów - wypite ciecze w ciałach ludzi i zwierząt przybierały postać wzmacniającego, eterycznego oparu. Ale Siurdak zatruł Stworzenie przymusem oddawania moczu, skazując nas wszystkich na niekończące się pasmo udręk i upokorzeń. Jeśli dobrze nadstawimy uszu, usłyszymy jego zły śmiech w długiej kolejce do toalety klubu Powiększenie, bądź przed drzwiami własnego mieszkania, kiedy zwijając się i zaciskając uda, szamoczemy się z niesfornym kluczem. To właśnie ten śmiech przebijał się przez dziecięce chichoty naszej grupy w przedszkolu, kiedy Pani prowadziła nas za rękę do ubikacji, żebyśmy zdjęli tam zasikane rajstopy.
Siurdakowi nie do końca powiódł się jednak niecny plan - gramy mu na nosie za każdym razem, kiedy sikamy z błogim uśmiechem ulgi i przyjemności.












